60-LECIE GRUPY 18 - OBSYDIAN

60 lecie Grupy 18 – Obsydian. Człowiek przestrzeń czas 

    „Każda myśl ludzka, przekraczająca granice  dotychczasowego poznania, czy  włączymy ją w zakres  filozofii, sztuki lub innej dziedziny ludzkiej działalności, zdaje się poszerzać  przestrzeń. Poszerzać przestrzeń naszego rozumienia siebie i świata, wyobraźni, relacji z innymi ludźmi. Czy nie dotyczy to zwłaszcza obszaru sztuki, gdzie nie obowiązuje  ani określony język, ani sposób działania, miejsce, środowisko”? (Zofia Jabłonowska)

   Można tę przestrzeń powiększać przekraczając konwencjonalne granice, otwierając się na cudze myśli, idee i dzieła, niezależnie od obszaru kulturowego czy środowiska, z którego się wywodzą. Takie przekonanie powinno towarzyszyć wszelkim spotkaniom z twórczością „innych”, „nieuczonych”.

   „Nie mam wątpliwości – pisze Aleksander Jackowski („papież naiwnych”) – iż wzbogacają oni swą sztuką dorobek naszej kultury artystycznej. Wzbogacają – a to znaczy, że wnoszą do niej nowe wartości. Inne. Nie lepsze, nie gorsze, ale właśnie inne”.

*   *   *

  Jubileusz sześćdziesięciolecia Obsydianu dotyczy oczywiście (w aspekcie historycznym)  konkretnej daty „założycielskiej” (1956),  ale wydaje się, iż w większym stopniu - samej idei przetrwania. Bo o ile początki zespołu sytuują go pośród wielu, bardzo wielu powstających wówczas ugrupowań twórców nieprofesjonalnych (działających przy każdej niemal kopalni czy innych zakładach pracy), o tyle kulturowym ewenementem jest  przetrwanie zespołu przez dziesiątki lat  burzliwego okresu (najnowszej historii Polski); najpierw pod patronatem KWK Zabrze, a później, po okresie transformacji,  w innych już strukturach, jako Grupa 18 – Obsydian.  Przez zespół przewinęły się setki osób; wielu zagościło na krótko, inni rozproszyli się po świecie, jeszcze inni odeszli na zawsze. I choć dzisiejszy „Obsydian” to już „inne ściany, inne głosy”, można mówić o jego „długim trwaniu”, ciągłości, w tym sensie, że nadal grupę tworzą prawdziwi miłośnicy malarstwa, ludzie z pasją. Rzadkim zjawiskiem jest też niemal pół wieku trwające artystyczne współdziałanie twórców z jednym opiekunem: trudno tu nie wspomnieć  nieodżałowanej Krystyny Jędrzejowskiej-Nowak (zm.2004 r.) i znów nie powtórzyć, że „to jej osobowość i kompetencje, a także niespożyta energia, zmysł organizacyjny i entuzjazm pozwalały na  wieloletnią aktywną działalność grupy”. Panująca w zespole atmosfera, (nazwana przez Antoniego Cygana „energetyczną”), wyzwalająca kreatywność i twórczy instynkt, rozsądna postawa prowadzącej, a zapewne i rywalizacja wśród twórców, ośmielały, ale i przywracały realne miary twórczym przedsięwzięciom podopiecznych. 

 Większość  malarskich kreacji  twórców z Obsydianu (dawnych, nieżyjących już, ale i obecnych, jak np.: Romuald Nowak, Józef Chrubasik, Jerzy Koziołek, Waldemar Pieczko,  Andrzej Ciupa, Stefan Brom, Andrzej Karpiński) mieści się w nurcie obiektywistycznym; mówi o świecie sobie najbliższym, osobiście doświadczanym, emocjonalnie nieobojętnym; o krajobrazach, w które wpisały się historie osobiste autorów i historia lokalnej  społeczności, jej praca i obyczajowość. Śląska przemysłowa prowincja jest ich „miejscem na ziemi”, oswojoną krainą dzieciństwa i życiowych doświadczeń; w swojej malarskiej sentymentalnej narracji  stają się piewcami powszedniości, codziennego, banalnego na pozór oblicza tej krainy. W scenach rodzajowych, w przywoływanej często scenerii starych robotniczych osiedli Borsiga, Zandki, Zaborza utrwalone są najrozmaitsze realia odchodzącej w przeszłość  tradycyjnej kultury, zwłaszcza górnośląskiej grupy górniczej. Ta twórczość jest uwikłana w przeszłość, w pamięć, w czas – przegląda się tu cała specyfika kulturowa regionu, cała „śląska dawność”. Obok „cierpliwych opisywaczy świata” są i namiętni moralizatorzy, z pasją oceniający świat, idealiści i szydercy, ironicznie komentujący rzeczywistość (Krzysztof Webs, Marcin Pogrzeba, Romuald Nowak). Czasem autorzy powierzają nam swoje, nieraz bardzo osobiste, przemyślenia i marzenia, ale też lęki i obsesje w obrazach wizjonersko-fantastycznych (Helena Kotlarz).

        Sześćdziesięcioletnie dzieje Obsydianu, tego „bractwa tęczowej ręki” (A. Dereń), świadczą o ważnym miejscu twórczości (samej twórczej, kreatywnej postawy) w indywidualnym i społecznym doświadczeniu ludzkim, mówią o głębokiej potrzebie sztuki w budowaniu naszego człowieczeństwa.

   Twórczość „nieuczona” (ten przymiotnik wskazuje jedynie na brak konwencjonalnego wykształcenia plastycznego), zwłaszcza samorodna,  uzupełnia w znaczący sposób obraz kultury plastycznej naszego regionu (zresztą nie tylko). Ale nie jest to jednoznaczne z sugestią jakoby powiększała potencjał  s z t u k i – raczej można oczekiwać, iż w tym środowisku może się ona  w y d a r z a ć: jest to udziałem  przede wszystkim utalentowanych artystów intuicyjnych; to ich dzieła stają się  ozdobą muzealnych kolekcji.

  Dziś zmieniły się drastycznie  uwarunkowania tej twórczości; głównie przez opresyjny charakter współczesnej kultury masowej (z jej agresywną, często wulgarną wizualizacją) , zagrażającej wszystkiemu, co indywidualne, oryginalne, niepowtarzalne. Trudno dziś o autentyczną samorodność wizji, gdy – jak zauważa etnolog Wojciech Burszta – coraz rozleglejszy zakres naszej wyobraźni jest zapośredniczony czy wręcz  ukształtowany przez przekazy medialne, które dyktują styl kultury współczesnej”.

*   *   *

   W życiu niejednego z artystów nieuczonych twórczość staje się niepowtarzalnym doświadczeniem, doznawaniem niecodziennych emocji i przeżyć; czas sztuki to przecież inny czas, odmienny od powszedniego tu i teraz. Akt kreacji, tworzenia czegoś nowego, własnego, osobistego, przynosi chwile radości i satysfakcji, nawet szczęścia.

    „Narzędzia, jakimi posługujemy się, są istotnie prymitywne – kij z przytwierdzoną na końcu kępką szczeciny, prostokątna deska, pigmenty i oleje – i nie zmieniły się one od stuleci, podobnie jak ciało i natura ludzka. Jeżeli dobrze rozumiem  moje zadanie, polega ono na godzeniu człowieka z otaczającą rzeczywistością, dlatego ja i moi cechowi bracia powtarzamy nieskończoną ilość razy niebo i obłoki, portrety miast i ludzi – cały ten kramarski kosmos, bo w nim tylko czujemy się bezpieczni i szczęśliwi”.(Zbigniew Herbert).

Jadwiga Pawlas-Kos

OBSYDIAN

 

 

 

Liczba gości na stronie: 2727213
Projekt i wykonanie serwisu agencja red Jungle