Eksponat maja 2018

Jan Nowak, Jesień, 2004, linoryt, 27 x 50 cm, nr inw. MZ/PN/ 2274

 

Jan Nowak (ur. 1939) jest jednym z najwybitniejszych artystów intuicyjnych w Polsce. Jednak w jego grafice trudno byłoby dostrzec cechy naiwnego obrazowania; to twórczość przeżywana z dużą świadomością i kulturą artystyczną, wręcz wyszukana w sensie formalnym, o ważkim ideowym przesłaniu. Zgromadzona w muzeum zabrzańskim na przestrzeni lat 1968-2016 duża kolekcja prac artysty (ok. 150) świadczy o niezwykłej konsekwencji procesu twórczego, pozwala dostrzec, że stopień opanowania warsztatu graficznego w tym czasie wykształcił się w stopniu naprawdę imponującym. Wystarczy wspomnieć, że w ostatnich latach zapraszany był do kilku kolejnych edycji Summer Exhibition w Royal Academy of Art w Londynie (na równi z  artystami profesjonalnymi z całego świata).

Wielkim tematem sztuki Nowaka jest natura; od przeszło pół wieku zdaje się poszukiwać w swoich pracach idealnej harmonii między naturą a jej artystycznym wizerunkiem. Choć nieraz znajdziemy tu – w graficznych cyklach „przyrodniczych” – sugestywnie oddane jej realia, artysta nie dąży do ilustrowania świata przyrody, nie stara się odtwarzać jej wyglądów. W jego sztuce dominuje indywidualna wizja, naznaczona twórczą fantazją, silnym przeżyciem i emocją – słowem jakaś forma artystycznej kreacji; próba dialogu z naturą. Jednak trzeba tu zaznaczyć, że intuicja, wyobraźnia i inwencja artysty ma solidne oparcie w rzetelnej, wszechstronnej znajomości natury. To człowiek lasu; jego pasją jest łowiectwo, ale przede wszystkim kontemplacja w ścisłym kontakcie z leśnym gąszczem, zwierzyną, łąką, ptactwem.

Nowak podejmuje nieraz dalekie i trudne wyprawy, aby obserwować ptaki w czasie ich migracji, wiosennych (gdy wracają z zimowisk na lęgowiska w Polsce) czy jesiennych. Prawdziwą Mekką „birdwatcherów” i ornitologów jest Dolina Biebrzy, największy w Europie (7 tys. ha otwartej przestrzeni) obszar bagienny z unikatowym ekosystemem. „Ptasiarze” mogą tu zobaczyć i usłyszeć nawet 150 gatunków ptaków w ciągu kilku dni, m.in. taniec godowy żurawi, toki batalionów, gulgotanie cietrzewi (także czaple, perkozy, bieliki, kormorany, świstuny, czajki)[1]. Wiosną srebrzące się w słońcu rozlewiska Biebrzy pośród bagien i torfowisk, na ogromnej otwartej przestrzeni, pustej (tzn. bez kominów, słupów telegraficznych, asfaltu) aż po horyzont, wypełnia ptasi zgiełk. „Ptasiarze” godzinami nie wypuszczają z rąk lornetek czy lunet.

Doznania i wrażenia zrodzone z kontaktów z naturą – czasem nieskażoną śladami cywilizacji, dziką, autentyczną – są dla twórczych poszukiwań Nowaka niesłabnącą inspiracją i tworzywem. Podziw dla nieprzebranego bogactwa form spotykanych w naturze, fascynacja urodą każdego jej tworu, zostaną zapisane w przebogatych kreacjach graficznych cykli „Lasów”, „Polowań”,  „Drzew”, „Ptaków”.

 

*   *   *

Ptaki są zawsze w podróży

 W roku 2004 powstaje niecodzienna praca „Jesień”, jest to niezwykle lapidarny, syntetyczny obraz lecących w kluczu żurawi (czy raczej płynących w powietrzu). A w istocie próba oddania (jak się okazuje niezwykle celna) samej idei lotu: długie ostre dzioby rozcinają powietrze w jednej poziomej linii z wyprężonymi szyjami. Wizerunek pełen poetyckiego, nostalgicznego nastroju, choć to przecież kompozycja niemal abstrakcyjna, na pozór oschła i schematyczna. Jest świadectwem autentycznego talentu, umiejętności trafnej syntezy. To już dziełko całkowicie autonomiczne, ograniczone jedynie do tego, co jest istotą lotu. Nowaka nazwać tu można „artystą widzialności świata”, ale nie dlatego, że prezentuje w swoich grafikach bacznie zaobserwowaną rzeczywistość. A dlatego, że stara się „czynić widzialnym” (dla odbiorcy) to, co nieoczywiste, może nie dostrzegane, ukryte w naturze, a tak wspaniałe, że chce się to widzowi uświadomić. Wybierając do artystycznej interpretacji jakiś intrygujący element natury, artysta wskazuje jednocześnie na możliwości twórczego transponowania go na język obrazów. Trudno nie przypomnieć tu słów Paula Klee: „Rolą sztuki nie jest przedstawianie tego, co widzialne, lecz czynienie widzialnym”[2].

Nowak nieraz obserwował przeloty żurawi i zapewne głęboko przeżywał to – nocne najczęściej – misterium. Gdy jesienią, po pierwszym mrozie „rozpoczynają się podniebne regaty wielkich szarych kluczy ku zimowiskom (…). Na tle tarczy księżyca przesuwają się kolejne klucze (…) To czas wypełniania nieba klangorem tych ptaków (…). Jesienne zawieruchy mieszają często wycie wiatru z tysiącami żurawich głosów…”[3].

 

*   *   *

Dzikość wiosny

W scenach myśliwskich od końca lat 90. pojawia się ptak wyjątkowy, obiekt szczególnej fascynacji artysty – głuszec, „ptak – symbol prawdziwej puszczy”, bije od niego „zapach dzikiego wnętrza gęstwiny”. O pieśni tokującego głuszca pisał poeta: „Żadnej innej pieśni równie ściśle wyrażającej dzikość wiosny nie umiałaby wynaleźć natura. Nie melodia, nie wdzięczny tryl – nic więcej niż stukanie bębna, który przyspiesza rytm, tętna walą w skroniach, aż pieśń głuszca i bęben tłukący się w pieśni zlewają się w jedno.”[4].

Tokujący na drzewie głuszec to częsty temat w sztuce; Nowak poświęca mu kilka grafik. Jedna z nich „Głuszec” (1998, sucha igła, 22,5 x 17 cm, MZ/PN/2191), mocno stylizowana, ze starannie przemyślaną kompozycją, prezentuje sylwetkę ptaka z profilu pośród dekoracyjnie opracowanych konarów i gałęzi z finezyjnie ciętym, delikatnym listowiem. Kształt ptaka ze wszystkimi znamionami „godowymi” bardziej dobitnie oddaje jednak niewielka praca „Głuszec” z 2005 roku (sucha igła, 17,5 x 9,8 cm, MZ/PN/2276). Ptak widziany nieco z dołu pośród gęstwiny drzewa, wczepiony szponami w konar, z wyciągniętą na naprężonej szyi głową, z rozpostartym w pełny wachlarz ogonem i nastroszonymi skrzydłami[5].

*   *   *  

Dziesiątki poświęconych naturze grafik Nowaka ujawniają zarówno fascynację samą siłą biologiczną natury, jak i – z biegiem czasu – stają się świadectwem jej pogłębiania przez refleksję filozoficzną.

Kontemplacja pejzażu (natury, przyrody), którą uprawia Jan Nowak to „chęć wniknięcia w jego istotę, coś więcej niż ogląd samej powierzchni przyrodniczych zdarzeń. To dowód pokory wobec przyrody, która żyje swoim nieprzerwanym życiem od tysięcy lat – samowystarczalnej, samoistnej, niepotrzebującej człowieka”[6].

 

Jadwiga Pawlas-Kos

 


[1] Od 1993 r. Biebrzański Park Narodowy; rozwinęła się tu prawdziwa, międzynarodowa turystyka przyrodnicza.

[2] za: A. Saj, Czynić widzialnym, „Format” 2009, nr 56, s. 95.

[3] K. Konieczny, Żurawie, „Konteksty” 2009, nr 4, s. 108-109.

[4] C. Miłosz, Dolina Issy, Kraków 1998, s. 158.

[5] Samce głuszca rozpoczynają toki wczesnym porankiem na drzewie, w ustronnych, błotnistych miejscach. Pieśń godowa ma kilka różnych (odmiennych w dźwięku) faz; w momencie tzw. szlifowania ptak głuchnie na chwilę. Wówczas myśliwy może go podejść i oddać strzał; jeśli chybi głuszec tokuje spokojnie dalej. W Polsce od 1995 r. ptak objęty jest ścisłą ochroną gatunkową.

[6] M. Malinowska-Klimek, Kontemplacja pejzażu, „Format” 2012, nr 62, s. 76.



Liczba gości na stronie: 3437092
Projekt i wykonanie serwisu agencja red Jungle