Eksponat grudnia 2017

Wybierz z archiwum:

obraz: Bronisław Krawczuk, Żerniki zimą, 1982, olej na pilśni, wym.50 x 69 cm, nr inw. MZ/PN/2151

 

Zerniki

 

Bronisław Krawczuk (1935–1995) to jedna z najbardziej interesujących osobowości twórczych w obszarze sztuki intuicyjnej w Polsce; ma biogram w światowej encyklopedii sztuki naiwnej (obok najsłynniejszych, jak Henri Rousseau zwany Celnikiem, Ociepka czy Nikifor). Repatriant; urodzony na Podolu (w Panasówce), w roku 1957 osiedlił się wraz z rodziną w Gliwicach. Długo czuł się obcym przybyszem  na zadymionym Śląsku; malował, aby oswoić nieznany i nieprzyjazny dla przybysza z żyznego, zielonego Podola, świat wielkiego przemysłu. Przez kilkanaście lat dominującym motywem jego malarstwa były oryginalne interpretacje śląskiego krajobrazu, głównie miejskiego. Nie są one bynajmniej wiernym  odtworzeniem relacji przestrzennych i kolorystycznych obserwowanych w naturze; dominuje w tych kreacjach własne widzenie  twórcy, „poprawiające” niejako rzeczywistość. Elementy pejzażu i architektura (określone syntetycznie, sumarycznie) ujmowane są tu w przejrzysty układ kompozycyjny; drobne postaci ludzi i zwierząt pełnią zwykle funkcję sztafażu.

Krawczuk w swej sztuce świadomie operował „efektem naiwności”; w ciekawy sposób przeszedł od prymitywu wynikającego z nieumiejętności do wypracowanego własnego stylu; z nieporadności czy „niestaranności” form uczynił świadomie wybierany walor estetyczny. Ta swoista nieudolność nie występuje jednak nigdy w sferze rozwiązań kolorystycznych. Tutaj artysta zdradza niepoślednią wrażliwość w komponowaniu harmonijnych zestrojów barw, na ogół w ciemnych tonacjach, głębokich, przełamanych, trudnych nieraz do nazwania. Stara się wzbogacać skalę barw podporządkowanych określonej tonacji. Dla uzyskania zamierzonych efektów - nieraz bardzo subtelnie zróżnicowanych przejść tonalnych i gradacji odcieni - wypracował własne metody stosowania laserunków, gładkiej faktury, werniksowania. Rola koloru w takich kompozycjach nie ogranicza się oczywiście do funkcji przedstawiania, lecz nadaje miejskim pejzażom Krawczuka trudny do opisania, nostalgiczny klimat i nastrój.

*   *   *

Obraz „Żerniki zimą” zbudowany jest dużymi płaszczyznami oddającymi syntetycznie określone partie przedstawianego krajobrazu: zaśnieżonych zabudowań podmiejskiego osiedla ze sztafażem figuralnym – drobnymi sylwetkami ludzi i zwierząt. Uderza (od pierwszego spojrzenia) niezwykła, baśniowo-nostalgiczna atmosfera tego skromnego przecież, na pozór nieporadnie namalowanego obrazka. Czytelnym zabiegiem kompozycyjnym  (w interpretacji kolorystycznej) wydaje się być skontrastowanie dwu rozległych płaszczyzn. Górą niebo – nienaturalistycznie ciemne, z dominującą gamą ulubionych przez  Krawczuka barw oliwkowo-brązowo-szarej zieleni. Dołem - rozległy pierwszy plan pozwala docenić próby światłocieniowego opracowania materii śniegu (nie jest to przecież płaska plama bieli!) przez niuansowanie, modulowanie jej  różnymi odcieniami szarości, beżów, a nawet lekkim pudrowym różem czy błękitem. Zasadnicza część kompozycji to uszeregowane horyzontalnie (choć dość chaotycznie) skupisko domów (i domków) o spadzistych dachach pokrytych śniegiem. Ponad nimi rysuje się delikatna sieć gałęzi i gałązek bezlistnych drzew (ulubiony motyw  wielu naiwistów). Są ośnieżone, jednak wyraźne rozjaśnienie  barwy nieba tuż przy górnej krawędzi obrazu, udziela drzewom blasku; jakby były podświetlone (nieznanym światłem).

Trudno nie określić tej skromnej kompozycji „zimową baśnią” – podobnie jak zaprezentowanego poniżej innego zimowego pejzażu miejskiego z fantastyczną architekturą (ze śladem odniesień do gliwickiej starówki).

                                                  baśniowy

„Pejzaż miejski zimą”,1978, MZ/PN/2097)

 To obrazy naiwne, ale w najlepszym tego słowa znaczeniu.

*   *   *

Jednak to nie w malarstwie pejzażowym sprecyzowała się dojrzała formuła sztuki Krawczuka, nie w nim osiąga pełnię swoistego wyrazu i oryginalności. W latach 80. XX w., pod wpływem wydarzeń politycznych (powstanie „Solidarności”, stan wojenny) artysta tworzy cykl wizjonersko-symbolicznych kompozycji o głębokiej wymowie moralizatorsko- patriotycznej. To swoiste wizjonerstwo patriotyczne, jakby  ukształtowane w szczególnym momencie historii i „szlifowane” później przez całe lata osiemdziesiąte  w kolejnych kreacjach. Monumentalne obrazy tego cyklu, jak „Autoportret w tryptyku”, „Etiuda rewolucyjna”, „Stańczyk”, „Tryptyk z Wałęsą”, „Magna res libertas”, „Śląska Pieta” należą do najbardziej indywidualnych prac artysty; to chyba najważniejszy rozdział jego twórczości.

                                                                 autoprt 1

„ Autoportret w tryptyku” (fragment), 1982, MZ/PN/1020

We wszystkich niemal kreacjach tego „solidarnościowego” cyklu udaje się Krawczukowi utrzymać jednorodny klimat duchowy i emocjonalny: skupienia, powagi, często patosu, liryzmu. Mają wspólny ton – dramatyczny, który porusza wyobraźnię widza, mimo naiwności niektórych sformułowań plastycznych, natarczywości alegorii, schematyzmu dość szablonowych pomysłów kompozycyjnych. Malarz kreował te wizjonerskie dzieła  z satysfakcją i pasją tworzenia własnej wizji historii; trudno nie doceniać  takiej odwagi i samodzielności indywidualnych poszukiwań.

Jadwiga Pawlas-Kos




 




Liczba gości na stronie: 2771288
Projekt i wykonanie serwisu agencja red Jungle