NIKIFOR

Już wkrótce w Muzeum Miejskim w Zabrzu wielkie wydarzenie. Wystawa prac słynnego Nikifora, jednego z największych malarzy naiwnych świata ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu oraz Muzeum Miejskiego w Zabrzu. Prace Nikifora prezentowane będą w Galerii Muzeum Café Silesia od 16 marca do 3 maja 2017.

Na wystawie  znajdą się 74 obrazy; głównie akwarele, wśród nich siedem rysunków, które należy traktować jako wstępne szkice pod akwarele, których artysta nigdy nie ukończył. Ekspozycję uzupełnią fotogramy Mariana Włosińskiego, opiekuna Nikifora w jego ostatnich latach życia.

Jedną z atrakcji towarzyszących ekspozycji będzie pokaz filmu „Mój Nikifor”, w reżyserii Krzysztofa Krauze. Film można będzie oglądać od 31 marca do 5 kwietnia o godz. 18.00 w pobliskim kinie „Roma” przy ul. Padlewskiego. Cena biletu 10 zł.

Wernisaż  wystawy: 15.03.2017 godz. 18.00.

Był obdarzony prawdziwym talentem i miał głębokie poczucie wewnętrznej wolności; „wolności, która przerodziła się w akt twórczy najwyższej próby. Wolności, która nie krzywdzi. Wolności od świata” (Krzysztof Krauze, twórca filmu „Mój Nikifor”); Był genialnym outsiderem…


 

Z katalogu wystawy:

Nikifor, a właściwie Epifan Drowniak (1895–1968) cieszy się dziś sławą jednego z największych malarzy naiwnych świata; był kimś niezwykłym, niepowtarzalnym, fascynującym. Jego los jest żywą ilustracją zwycięstwa sztuki nad ograniczeniami i przeciwnościami życia. Był obdarzony prawdziwym talentem i miał głębokie poczucie wewnętrznej wolności; „wolności, która przerodziła się w akt twórczy najwyższej próby. Wolności od świata” (Krzysztof Krauze). Był genialnym outsiderem…

(…) Łemko z pochodzenia, żył na pograniczu kultur (Wschodu i Zachodu) i wyznań; nie znający ojca, wcześnie osierocony przez głuchoniemą matkę, żył w biedzie, poniżeniu i izolacji, pogłębianej jeszcze przez wadę wymowy; był analfabetą. Od dzieciństwa więc został skazany na pogrążenie się we własnym, osobliwym świecie. Całe życie (zmarł w wieku 73 lat) malował: codziennie, przez wiele godzin, niezmordowanie…; malarstwo stało się dlań jedyną istotną wartością życia – sposobem komunikowania się ze światem i wyrażania siebie. Wierzył w swoją sztukę bez zastrzeżeń i jako malarz ogromnie się cenił (stąd opatrywanie obrazków pieczęcią „Nikifor Matejko”); uważał się za artystę zawodowego, a ponadto wtajemniczonego; miał głębokie poczucie posłannictwa. To przekonanie i niespotykana siła duchowa  pozwalały  mu znosić wszelkie przeciwności   tragicznego  właściwie losu.

Namalował kilkadziesiąt tysięcy obrazków (większość uległa zniszczeniu) i nie powtarzał się; nigdy nie stworzył dwu identycznych - nawet, gdy był o to proszony. Zestawione chronologicznie pozwalają śledzić, jak znaczną ewolucję przeszedł artysta na swojej twórczej drodze (w dojrzewaniu wizji), jak świadomie budował swój artystyczny warsztat; w pracach późniejszych pogłębia się obserwacja, doskonali kompozycja, a nade wszystko nabiera finezji gama kolorystyczna. Od dość nieporadnych rysunkowo ekspresyjnych portretów i scenek rodzajowych stopniowo, na przestrzeni lat, osiąga precyzję rysunku technicznych niemal kreśleń obiektów architektonicznych w dojrzałym okresie twórczości.

(…) Wizualną stronę malarstwa Nikifora wyznacza – poza doskonałą kompozycją – współbrzmienie dwu elementów: graficznego i koloru (waloryzowanego). Obrazy mają zawsze  mniej czy bardziej precyzyjny „szkielet” konstrukcji linearnej; kreska buduje formy i wyznacza relacje przestrzenne, perspektywę; jest czynnikiem konstrukcyjnej dyscypliny i ładu. Dopiero tę gotową w zasadzie kompozycję opracowuje artysta kolorystycznie. Większość obrazów Nikifora to akwarele, a w późniejszych latach także gwasze i kredki; zachowało się też nieco rysunków (ołówkiem) - to przeważnie  szkice-„podrysy” pod akwarelę, których malarz nie zdążył już wypełnić kolorem. Używał przez dziesiątki lat zwyczajnych, najtańszych szkolnych akwarelek i kredek, malował na przypadkowych, znalezionych kawałkach papieru, po prostu na makulaturze. Swoje dziełka „podpisywał”; właściwie były to odrysowywane (z zobaczonych szyldów, tablic czy drogowskazów ) niezgrabne litery biegnące w niezbyt uporządkowanym szyku, wzdłuż dolnej krawędzi obrazka; są charakterystycznym i istotnym dla kompozycji elementem jego prac; choć spełniają rolę raczej dekoracyjną niż informacyjną.

Nikifora często określano „znakomitym kolorystą”: niezawodna intuicja malarska pozwalała mu bezbłędnie i szybko (akwarela!) zestawiać kolory. Spotykamy w jego kompozycjach niebanalne, a wręcz odkrywcze zestawienia barw, zawsze subtelnych, finezyjnych, wręcz wyszukanych (nie ma tu wcale ostrych, drażniących  kontrastów tak charakterystycznych dla wielu naiwnych). W pejzażach dość bogata jest skala zieleni -  raczej  chłodnych, złamanych, subtelnie zróżnicowanych płowo-szaro- kobaltowych tonacji; Nikifor nigdy nie operuje jasną, soczystą, jaskrawą „zielonością”. Barwy nieba wyraźnie  nawiązują temperaturą i walorem do przedstawionego pejzażu czy architektury (lub jakichś jej detali), tak, że powstaje jednorodna harmonijna całość; ta harmonia daje wrażenie spokoju, czasem nostalgii. 

(…) Przede wszystkim jednak malował krajobrazy przedstawiające rodzinną okolicę podgórską; widać (w setkach prac) pełen adoracji stosunek do przyrodniczego oblicza swojej ziemi. Zapewne można go uznawać za nowatorskiego odkrywcę urody pejzażu karpackiego (Beskidu Niskiego i Sądeckiego) z jego łagodnymi wzgórzami pokrytymi lasem, szachownicą pól i potokami wijącymi się wśród wzgórz. Dopełnieniem tych kompozycji są malownicze cerkiewki czy kościółki ze strzelistymi wieżami; artysta potrafił uczynić architekturę niezbywalną częścią pejzażu. Stworzył własną, niezwykle sugestywną jego syntezę; swoiste nowatorstwo artysty polegało na zastosowaniu znaków graficznych (jako symboli), tj. romboidalna kratownica przykrywająca zbocza gór (lasy) czy szachownica pól, wreszcie geometryczna mozaika zagonów i miedz; to jakby zaobserwowana geometryzacja natury w wyniku działalności człowieka, mająca swój wewnętrzny rytm. Nikifor wiele podróżował, ciekawił go świat, zwłaszcza fascynowała jazda pociągiem. Może dokładnie obejrzeć mijane, przesuwające się za oknami obrazy ukochanej górskiej krainy; łagodne zbocza niewysokich gór, rzeczki, drogi, skomplikowane układy torowisk przy dużych węzłach kolejowych z okazałymi budynkami dworców wielkich miast (Krakowa, Tarnowa, Przemyśla, a nawet Wiednia), rozmaite urządzenia kolejowe: jakieś stalowe kratownice, mosty, wiadukty, tunele. Ale także niewielkie stacyjki zagubione wśród wzgórz, wijące się tory z rytmem kresek-podkładów, rozrzucone tu i ówdzie  wioski łemkowskie z cerkiewkami czy kościołami. Artysta szkicuje rozmaite motywy; nawet po latach wracały w jego akwarelach jakieś reminiscencje tego zapatrzenia… Bezdomny właściwie wędrowiec (Nikifor nigdy nie doczekał się własnego domu w Krynicy) próbuje jakby „zamieszkać w krajobrazie”, utrwalając go w swoich obrazkach.

Nikifor świetnie rysuje architekturę, z widoczną wprawą (wynikającą z nieustannych ćwiczeń, ale i obserwacji); przedstawiane obiekty mają dobrze  wyważone proporcje, poprawnie oddane stosunki perspektywiczno-przestrzenne; poszczególne ich elementy wiążą się ze sobą w całość jasną i logiczną; miał wyczucie porządku i smaku architektonicznego Jest wyczulony na rytm (czyli „porządek harmonijnych, powtarzających się rytmicznie form”) przestrzenny.

(   ) W bliskich kadrach uwaga Nikifora nakierowana jest na dokładne pokazanie motywu – budynku w całej jego konkretności i materialności. Stara się ujmować je z rozmaitych punktów widzenia, dających możliwość najkorzystniejszego wyeksponowania architektonicznego sensu i piękna bryły: jej rozczłonkowania, urozmaiconych łamań  dachu, detali konstrukcyjnych i dekoracyjnych. Jednak  architektura w kompozycjach artysty jest zawsze trochę jakby projektowana na nowo, zawsze „poprawiał” to, co widział według swojego mniemania o pięknie. Sportretował w ten sposób niemal wszystkie znaczniejsze krynickie wille, wzbogacając ikonografię miejscowej uzdrowiskowej architektury; niektóre pensjonaty przetrwały tylko na jego obrazkach. Natomiast w bardziej odległych, często panoramicznych ujęciach, sugestywnie oddaje ogólną dyspozycją przestrzenną  jakichś fragmentów zabudowy miejskiej czy małomiasteczkowej. Chętnie malował w tzw. kadrażu oddalającym zwężające się perspektywicznie ulice obrzeżone kamienicami czy domkami; upodobanie do układów rytmicznych każe mu uzupełniać architekturę regularnymi szeregami  jednakowych drzewek.

(…) Prawdziwym jednak wizjonerem i śmiałym kreatorem bywa Nikifor w architekturach fantastycznych; najbardziej chyba intrygujących i cenionych kompozycjach z lat międzywojennych. Zdumiewa bogactwo inwencji, niewyczerpanej zda się pomysłowości, rozmachu, swobody i fantazji projektanta takich obiektów. Wymienić warto choćby kilka z nich: świetnie skomponowana  efektowna, ogromna panorama „Miasto fantastyczne  (z torami kolejki górskiej pośrodku)”, innym razem kolosalna, wielokondygnacyjna rotunda z arkadami, zwieńczona sylwetką Lajkonika, architektura przypominająca Wieżę Babel, „Posterunek” o fantazyjnie rozczłonkowanym korpusie i dachu w kształcie hełmu, rozmaite wersje „Fabryki dolarów”, wreszcie wiele – nieraz  monumentalnych -  budowli o trudnym do rozszyfrowania charakterze. Często architektura jest jakby wrośnięta w nierówności terenu; Nikifor wykorzystuje w swoich kompozycjach jego wzniesienia i spady, np. ze stoku wzgórza schodzą wypełnione zabudową tarasy, piękne jak kaskady.

Ciekawe i pełne wymownej treści są sceny we wnętrzach izb łemkowskich, kuchni wiejskich i pensjonatowych, jakichś urzędów (także wojskowych), sądów, wreszcie sklepów – postaci są zazwyczaj schematycznie, ale sugestywnie charakteryzowane w ruchu i geście; widać też prawie zawsze sylwetkę samego artysty (wchodzącego, pracującego czy posilającego się ).

Przez całe życie Nikifor wykonywał wizerunki świętych; miał spore wiadomości z zakresu hagiografii, ale przede wszystkim byli mu bardzo bliscy, traktował obrazki ze świętymi jak talizmany.

Mimo sławy, jaka stała się jego udziałem (przekraczającej najśmielsze marzenia każdego artysty, także profesjonalnego), mimo słabnącego wzroku, choroby, nadal malarstwo pozostawało dlań czynnością konieczną i świętą. W ostatniej dekadzie życia (lata 60.) nie może już sprostać rosnącym stale zamówieniom; spieszył się, co oczywiście wpływało na poziom prac, są znacznie słabsze od wcześniejszych. Artysta zmarł 10 października 1968 roku w szpitalu w Foluszu koło Jasła; został pochowany na cmentarzu w Krynicy. W roku 1995 (w stulecie urodzin) udostępniono tu, w zabytkowej willi „Romanówka”, Muzeum Nikifora (Oddział Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu).

Jadwiga Pawlas-Kos

 

 


Liczba gości na stronie: 2771283
Projekt i wykonanie serwisu agencja red Jungle