Czapka Roberta Ciby (bokser) przywieziona z Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku – MZ 206/S
Zbiory Działu Sportu prezentują białą czapkę olimpijską z daszkiem, przywiezioną przez naszego utytułowanego boksera Roberta Cibę. Jest wykonana z bawełny, 6-panelowa, posiada dwie dziurki wentylacyjne, znajduje się na niej logo Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie 1992, jak również symbol olimpijski; pięć złączonych kół.
Obiegowa opinia mówi, że Letnie Igrzyska Olimpijskie w Barcelonie w 1992 roku, uważane są za
jedne z najwspanialszych. Trudno się z tym zdaniem nie zgodzić,
a gdyby tak jeszcze
stworzyć ankietę na najlepsze igrzyska w historii, to Barcelona będąca wzorem dla tego typu
zawodów miałaby ogromne szanse na uplasowanie się na samym szczycie tego rankingu.
Widowisko sportowe nacechowane symbolami, emocjonującymi rozstrzygnięciami oraz, co należy
podkreślić, istotnymi zmianami mającymi znaczenie dla układu geopolitycznego świata, takimi jak
rozpad Związku Radzieckiego, zburzenie muru berlińskiego czy koniec apartheidu w Afryce
Południowej. Zawody olimpijskie
w Hiszpanii były również pierwszymi letnimi igrzyskami,
wolnymi od bojkotu od czasu Monachium w 1972 r.
Nastąpiła polityczna odwilż, zakończyła się zimna wojna, natomiast sport jak nigdy, nie był
wykorzystywany do celów politycznych, ustępując narastającemu od dłuższego czasu problemowi
komercjalizacji. Piękna ceremonia otwarcia, wspaniałe katalońskie krajobrazy, doskonała
atmosfera, rekordowa ilość startujących państw – impreza, która stała się festiwalem wspólnoty i
przyjaźni. Z pewnością niejeden kibic, świadek czy nawet uczestnik letnich igrzysk wie jak
ogromnym wydarzeniem były występy amerykańskiego DREAM TEAMU w koszykówce, tego najlepszego i
najsłynniejszego. Sędzią pamiętnego finału olimpijskiego 1992,
w którym USA pokonały
Chorwację 117:85, był Polak Wiesław Zych.
Jeśli chodzi o aspekty czysto sportowe, dotyczące polskich olimpijczyków to rezultaty były porównywalne do tych poprzednich, słabych dla nas igrzysk w Seulu, gdzie jednak w ostatecznej klasyfikacji zdobyliśmy tych punktów trochę mniej, więc wynik z Barcelony został przyjęty z aprobatą, a trzeba pamiętać, że była to dla Polski pierwsza tak duża impreza po upadku komunizmu.
W Barcelonie zdobyliśmy jeden, brązowy medal w boksie, niestety był to ostatni krążek uzyskany
przez Polaków w tej "złotej" dla nas dyscyplinie na Igrzyskach Olimpijskich, a w tym czasie nie
było innego sportu, w którym nasi przedstawiciele zdobyliby więcej krążków. Dla porównania na
igrzyskach w Seulu mieliśmy tych medali aż cztery (brązowym medalistą został wtedy m.in. nasz
jeden z najlepszych zawodowych bokserów, Andrzej Gołota). Zdobywcą już tego historycznego
medalu
w Barcelonie, był Wojciech Bartnik, którego ciekawa historia przygotowywania się do
startów w zawodach, zasługuje na osobny rozdział.
Jednak od tego momentu, ostatnie ćwierć wieku to upadek polskiego boksu amatorskiego, który najwyraźniej, nie poradził sobie z okresem transformacji. Żadna inna dyscyplina wkraczająca w nowy ustrój nie ucierpiała tak mocno jak właśnie polski boks amatorski. Nikt nie przypuszczał, że medal zdobyty 28 lat temu, będzie ostatnim. Podobnie sytuacja ma się z piłką nożną, gdzie chociaż nie złotym, to tym najbardziej znanym medalem z Barcelony było srebro naszej piłkarskiej reprezentacji młodzieżowej. Do teraz jest ostatnim trofeum polskich piłkarzy, przywiezionym z wielkich sportowych rozgrywek.
Robert Ciba ur. 29 listopada 1969 r. w Chmielniku, absolwent Zasadniczej Szkoły Zawodowej, policjant. Wychowanek Walki Makoszowy Zabrze (1983-1991), "wielki talent", "poezja boksu" jak określali go koledzy. Przez całą swoją karierę pięściarz wagi koguciej. Był również zawodnikiem policyjnego klubu Olimpia Poznań (1991-1997 i 1999), Polonii Świdnica (1998), Halexu Elbląg (1999, liga) i ponownie Walki Zabrze (2001).
Pięciokrotny mistrz Polski w wadze koguciej (1990-1993, 1999), drużynowy mistrz Polski (1998 w
"Polonii" Świdnica) W meczach międzypaństwowych reprezentował barwy kraju siedmiokrotnie
(1989-1998, 6 zwycięstw, 1 porażka). Na mistrzostwach świata w barwach narodowych występował
trzykrotnie (1989, 1991, 1995).
Z Berlina (1995) przywiózł srebrny medal po przegranej 3:5
w finałowej walce z Rosjaninem Raimkulem Małachbiekowem. Według niektórych opinii powinien być
mistrzem świata, a werdykt sędziowski nie był słuszny.
Zaliczył 4 starty na mistrzostwach Europy (1989, 1991, 1993, 1996) zdobył dwa medale: brązowy w
Atenach (1989) i srebrny w tureckiej Bursie (1993), gdzie ponownie, jak na mistrzostwach świata
uległ (4:10) Raimkulowi Małachbiekowi. Dwukrotny zwycięzca międzynarodowego turnieju
bokserskiego im. Feliksa Stamma (1990, 1994)
w wadze koguciej. Stoczył w swojej karierze
291 walk (240 zwycięstw, 11 remisów, 40 porażek). Obecnie mieszka w rodzinnym Zabrzu.
Na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie pożegnał się z turniejem po przegraniu pierwszej walki,
która miała niefortunny przebieg dla Ciby, najsłynniejszego zawodnika Walki Zabrze. Jego
przeciwnikiem był Nigeryjczyk Mohammed Sabo. Pojedynek w kategorii wagowej 54 kg, odbywający się
na ringu w hali Pavello del Club Joventut
w Badalonie, został przerwany w 3 rundzie przez
sędziego ringowego (RSC-3). Defensywny styl naszego pięściarza na początku walki miał swoje
odzwierciedlenie
w ostatecznym rezultacie. Po 1 rundzie Nigeryjczyk prowadził 2:1. Drugie
starcie było już wyrównane. Wydawało się, że trzecia rudna będzie się już toczyć wyłącznie pod
dyktando Ciby, który odrobi straty (do tego momentu przegrywał 6:4), jednak kontuzja łuku
brwiowego wyeliminowała go z dalszego kontynuowania walki, jak również z całego turnieju
olimpijskiego.
Robert Ciba (waga kogucia) obok Tomasza Borowskiego (waga średnia) olimpijczyka z Atlanty 1996,
jest ostatnim polskim finalistą mistrzostw świata z 1995 roku
w Berlinie. Od tego momentu
(podobnie jak w przypadku ostatniego medalu olimpijskiego), jak na razie nikt nie powtórzył tego
sukcesu. Brązowe krążki w tej randze zawodów wywalczyli jedynie Andrzej Rżany (51 kg) w 1999
roku i Aleksy Kuziemski (81 kg) w 2003.
Boks amatorski, będący fundamentem tej dyscypliny zapadł się w głęboką otchłań i odszedł już
nieco w zapomnienie. Brak odpowiedniego zaplecza i sukcesów sprawiły, że stracił na znaczeniu.
Miejmy nadzieję że niesiony historycznymi sukcesami naszych olimpijczyków (razem 44 medale!)
jeszcze kiedyś się odbuduje
i wróci na właściwe tory.
Dawid Dziębowski