Bilet z finałowego meczu Europejskich Pucharów Górnik Zabrze – Manchester City (Wiedeń, 29 kwietnia 1970 rok )
W tym roku minie 50 lat od największego sukcesu polskiej piłki klubowej. 29 kwietnia 1970 roku zabrzanie jako jedyny polski klub zagrali w finale europejskiego pucharu. Tego dnia na legendarnym stadionie Prater w Wiedniu przeciwnikiem podopiecznych Michała Matyasa był Manchester City. Mecz toczył się w strugach ulewnego deszczu, a na trybunach zasiadło 8 000 widzów. W tym kilkudziesięciu z Polski. Ciekawostką jest fakt, że wielu kibiców, którym udało się dostać paszport i zgodę na wyjazd do stolicy Austrii, wykorzystało okazję i nie wróciło do Polski.
Prezentowany bilet został podarowany Muzeum przez Karola Kroczka, który wrócił do Polski z Wiednia i przez lata był i wciąż jest znanym działaczem i społecznikiem związanym głównie z Mikulczycami.
Bilet został kupiony za 70 szylingów austriackich. W całości opisany jest w języku niemieckim. Na
awersie można przeczytać następujące informacje: na jaki sektor i miejsce jest przeznaczony
(miejsce siedzące), cena za bilet zawiera podatek, bilet jest poświadczony urzędowo przez miasto
Wiedeń, sfałszowanie go będzie sądownie karane oraz należy zachować go do kontroli.
Jego
wymiary to: 11 cm – długość oraz 5 cm – wysokość.
Oto, jak Karol Kroczek wspomina wydarzenia sprzed 50 lat:
W młodym wieku moje sympatie
klubowe jako kibica przeniosły się do Górnika Zabrze, który awansował najpierw do drugiej ligi,
a potem do pierwszej. Dzięki czemu jeździłem po Europie i mogłem dopingować go w jego
najważniejszych meczach o Puchar Europy, z finałem Pucharu Zdobywców Pucharów włącznie. To
właśnie ten mecz zadecydował o tym, że z aktywnego kibica "Górnika" stałem się działaczem MGKS
MIKULCZYCE-ROKITNICA. Powód który mnie do tego skłonił, dla mnie nie był do końca zrozumiały i
był co najmniej śmieszny. To, że byłem pracownikiem
KWK Mikulczyce-Rokitnica to było
oczywiste, natomiast argument, jakiego użył mój były dyrektor kopalni pan Bronisław Podgórski,
ostatni wiceminister górnictwa w PRL-u, był mniej zrozumiały. Sympatyczny pan dyrektor, który
był również świadkiem tego historycznego meczu w Wiedniu, oświadczył mi po tym meczu, „Kroczku,
od poniedziałku jesteś działaczem naszego MGKS-u" podając mi jednocześnie uzasadnienie tej
decyzji. Skoro ja ci daję pracę i płacę, a jednocześnie dopłacam do ciebie za niektóre wyjazdy
za „twoim” Górnikiem, a co najważniejsze popieram i gwarantuję głową za to, żebyś na te wyjazdy
otrzymał paszport, to od teraz będziesz pracował dla naszego klubu”.
Tyle wspomnienia. Dodajmy, że Górnik przegrał finałowy mecz 1:2, a jedynego gola dla zabrzan strzelił kapitan drużyny, Stanisław Oślizło.
Dariusz Czernik